sobota, 22 października 2016

Do you remember... Rozdział 21

Hej kochani!!!!
Przybywam z kolejnym rozdzialikiem. 
Może niektórzy liczą w najbliższym czasie na coś więcej, ale niestety muszę was zmartwić jakieś BUM się nie szykuje. Znaczy BUM jest, ale inne. Mogę was
jednak zapewnić, że wszystko jest rozplanowane i 
na wszystko znajdzie się czas oraz miejsce.
Takie moje pytanie jeszcze:
Co wam nie pasuje w tej Madonnie, przecież to taka miła osoba jest? (żart)
 Tak więc zapraszam do czytania i komentowania.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 *****
Po tym świecie chodzą ludzie, którzy kierują się egoizmem. We wszystkim pragną tylko i wyłącznie
korzyści dla siebie, czasami nawet ze szkodą dla innych. Lecz nie potrafię pojąć osób, które nawet uczycie jakim jest miłość potrafią wykorzystać dla swoich celów. Brzydzę się takimi ludźmi i zastanawiam czy oni ze wszystkiego muszą czerpać zysk. Jedną z tych osób była ona. Królowa, jak zwykli o niej mawiać. Kojarzono ją tylko i wyłącznie ze skandalem, a wywoływała ich pełno. Nie spodziewałam się jednak, że złoży mi niespodziewaną wizytę, a na dodatek osobiście zjawi się u mnie w pracy.
Wszystkie projekty już oddałam, a moje myśli krążyły wokół jednej osoby. Na kartce bezmyślnie kreśliłam ołówkiem czarne kreski, które łączyły się w jeden abstrakcyjny rysunek. Wtem do pomieszczenie wpadła wściekła… Madonna?!

sobota, 15 października 2016

Do you remember... Rozdział 20

Hej kochani!!!
Przybywam z tym czymś co nazywa się rozdziałem.
Wiem, wiem, krótki jak nie wiem, ale to chyba jeden z ostatnich tej długości.
Chciałabym od razu wytoczyć ciężką artylerie. Wy byście ryczeli, a ja bym się śmiała.
Niestety moje wojska (czyt. rozdziały) atakują powoli.
Poczyniłam parę aktualizacji w zakładkach. Nie wiem dokładnie, których pozmieniałam to na co akurat miałam pomysł.
Tak więc dosyć biadolenia, bo się rozgadam i będzie kapica. Muszę się czasami wygadać.
Życzę miłego czytania i zapraszam wszystkich bez wyjątku do komentowania.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*****
Jest tak wiele uczuć, których nie potrafimy opisać słowami. Tak samo jest teraz. Nie ma w słowniku wyrazu, który by mówił o tym co czuję już od pewnego czasu. Mogłoby się wydawać, że słońce dzień w dzień zachodzi tak samo, ale teraz ten zachód ma dla mnie inne znaczenie. Wiem, że rankiem obudzę się ze świadomością, iż przy mnie jest osoba , którą szczerze kocham, a ona odwzajemnia to uczucie. To jest właśnie jedno z tych piękniejszych uczuć.
Byłam szczęśliwa, ba byłam prze szczęśliwa i miałam nadzieję, że będzie tak zawsze.
  -O czym myślisz? -poczułam przyjemne łaskotanie na policzku. -Mam nadzieję, że o
mnie.
  -A o takim panie co sprawił, że jestem szczęśliwa. -siedziałam na fotelu, a on stał za mną pochylając się lekko ku mnie.  Uniosłam głowę by na niego spojrzeć.
   -To miło, że myślisz o mnie w ten sposób. -cmoknął mnie w usta, a następnie wcisnął się obok mnie.
   -Widzisz co zrobiłeś? Teraz musimy się gnieść. -powiedziałam bardziej żartobliwe niż miałabym go urazić.

niedziela, 9 października 2016

Do you remember... Rozdział 19

 Hej wszystkim!
Jakimś cudem udało mi się naskrobać ten rozdział, chyba tylko i wyłącznie pisaniu po nocy. 
Notkę mi się pisało naprawdę fajnie. Choć nie jestem z niej w 100% zadowolona, to o dziwo pisałam ją z niezwykłą lekkością. Myślę, że większość z was czeka z utęsknieniem na pewien przełom i powiem wam... Nie powiem. Bądźmy źli i nie powiedzmy. Ci co wytrwają do końca przekonają się o co chodzi.
Nie przedłużając mojej gadaniny. Zapraszam wszystkich do czytania i komentowania.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 *****

Powoli zaczynam mieć dość siebie i moich skomplikowanych uczuć. Mam wrażenie, że jeszcze chwila i zwariuję. Co ja mówię ja już oszalałam...z miłości. Wystarczy, że przygryzie wargę, albo się uśmiechnie i zapominam o bożym świecie. Jeszcze nigdy nie reagowałam w taki sposób na obecność żadnego mężczyzny. Szczególnie podczas naszego ostatniego spaceru panowała dosyć dziwna aura, a raczej magiczna. Widziałam, że nie wiedział co ma z sobą zrobić. Wyglądało to tak jakby się czegoś obawiał. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak zestresowanego. Nie wiedział gdzie podziać wzrok i miałam wrażenie, że specjalnie stara się być blisko mnie. Było mi to nawet na rękę. Michael jest wyjątkowy i to pod wieloma względami l. W szczególny sposób potrafi cieszyć się z życia jedno słowo nie jest w stanie opisać jego cudownej duszy, ale chyba nie mam co u niego szukać...
Wracałam z pracy, w której dzisiaj nie czułam się najlepiej. Praktycznie każdy patrzy się na mnie jakby mnie podejrzewał o popełnienie zbrodni, albo gdy się pojawiam gdziekolwiek wszystkie głosy zamierają. Chyba została mi przyklejona jakaś łatka, o której nie mam pojęcia. Nawet ludzi na ulicy dziwnie się na mnie patrzyli oraz wskazywali dyskretnie palcami. Musiałam mieć coś na sobie skoro praktycznie każdy spoglądał w moją stronę.

sobota, 1 października 2016

Do you remember... Rozdział 18

 Hejka kochani!!!
Ostatnio mam fazę na Orki z majorki (<-link)  i to chyba już dwunasty raz w tym roku,
no cóż gusta muzyczne nie wybierają, bo jakieś dwa tygodnie temu non stop słuchałam Poloneza z Pana Tadeusza xD
Notka dzisiaj wygląda tak, a nie inaczej. Gdybym chciała połączyć następny rozdział z tym prysnęła by cała magia chwili.
Więc nie przedłużając zapraszam do czytania i szczerego komentowania.
A wszystkich anonimowców proszę o pozostawienie po sobie śladu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*****
Przeszłość jest jak bumerang. Zawsze do ciebie wróci. Pomimo tego, że ty już dawno o niej
zapomniałeś zjawia się w najmniej odpowiednim momencie i stara się ciebie wyniszczyć od środka. W takich chwilach nie powinno się poddawać, a walczyć, stawić czoła wspomnieniom oraz osobą, które mają do ciebie wieczny żal i pragną zemsty...
Wpatrywałam się w mężczyznę siedzącego na kanapie. Myślałam, że już nigdy go nie spotkam, że zapomnę o poczuciu winy, ale nie wszystko wróciło, gdy ponownie zobaczyłam te zielone tęczówki.
   -No siostrzyczko, nie przywitasz się z bratem? Nie stęskniłaś się za mną? -ten sam chłodny, drwiący ton głosu co kiedyś. Nic się nie zmienił, jedynie na jego twarzy pojawił się zarost.
   -Czego ode mnie chcesz? -nie przyszedł do mnie bezinteresownie. Musiał czegoś potrzebować. Przez tyle czasu nie miałam z nim kontaktu, aż tu nagle pojawia się znikąd w moim domu. Nawet nie wiem jakim cudem się tu dostał.

niedziela, 25 września 2016

Do you remember... Rozdział 17

 Hej kochani!
Co tam u was słychać? Ostatnio wszystko leci mi z rąk i mam wrażenie, że moja praca i starania są do kitu. Więc mojej opinii na temat tej notki chyba się już domyślacie, ale ten bywało gorzej. Dzisiejsza końcowa akcja jest wstępem do tego co ma się wydarzyć w późniejszym czasie, więc możecie już myśleć jak mnie pogrzebać.
To by było na tyle mini spojleru.
Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić was do czytania i wyrażenia szczerej opinii w postaci komentarza na temat tego czegoś.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

*****
   -Sam, ale to nie jest żaden problem. -zarzucałam właśnie na siebie cienką kurtkę.
   -Ale nie powinnaś sama chodzić po parku i to w nocy. -stała oparta i skrzyżowała ręce na piersi.
   -Pamiętaj, że wiele razy tak robiłyśmy. Jakoś to wszystko przeżyłam, a poza tym jest dopiero przed dziewiątą. -byłam już prawie gotowa do wyjścia.
   -To może zadzwoń do Michaela? Dawno się nie widzieliście... -ewidentnie chciała coś wskórać bym została.
   -Michael jest zajęty. Za tydzień ma wydać płytę i pracuje. Nie będę mu przeszkadzać. -nie widziałam się z nim chyba z półtorej tygodnia. Pojechał do Nowego Yorku nakręcić klip na brooklińskim metrze. Niedawno chyba wrócił, ale oddał się całkowicie pracy. Zawsze poświęcał się temu w stu procentach, by później świat mógł słuchać kolejnych hitów. Rozmawiałam ostatnio na jego temat z Janet, która martwiła się o jego zdrowie. Mówiła coś, że mało je, śpi, a ostatnio nawet zasnął w studio.
   -Nie przekonam cię widać. -mruknęła pod nosem.  -Ale jakby coś się działo, cokolwiek masz zaraz do mnie zadzwonić.
   -Tak, na pewno zadzwonię. -i wyszłam. Ruszyłam drogą prowadzącą do parku. Wokół panowała cisza i spokój. Niebo tej nocy, było bezchmurne przez co można było zaobserwować wiele gwiazd. Miałam okazję trochę porozmyślać na temat mojego życia. Gdy nie widywałam się z Michaelem zastanawiałam się co robi. Oczywiście prowadziliśmy rozmowy telefoniczne, które trwały całymi godzinami, zaczynały się wieczorem, a kończyły o świcie. Ale to nie to samo, gdy możesz patrzeć rozmówcy w oczy, szczególnie gdy są to jego sarnie oczy. Czy tęskniłam? Strasznie. Dzięki tej rozłące, choć dosyć krótkiej, zrozumiałam, że nie potrafię bez niego żyć. Stał się dla mnie tlenem bez którego zginę, ale czy on czuje to samo? Jeśli tak byłabym szczęśliwa, a jeśli nie... Nie powinnam gdybać w ten sposób. Co ma być to będzie, prawdopodobnie wszystko jest zapisane w gwiazdach...
Przez ostatni czas żyłam nie tylko tęsknotą, ale i strachem. Groźby pojawiały się co jakiś czas, przeważnie o tej samej treści. Dodatkowo głuche telefony, byłam pewna, że ktoś robi sobie ze mnie głupie żarty. Nie wiadomo co człowiekowi może strzelić do głowy. Ale wszystkie poglądy na tą sprawę zmieniły się, gdy zauważyłam, że od paru dni, bez przerwy po drugiej stronie ulicy stoi czarny van. Czasami mam wrażenie, że czuję się obserwowana. O moich spostrzeżeniach nie powiedziałam nikomu, ani Sam, ani Janet, a tym bardziej Michaelowi, bo on jest zdolny z mojego domu zrobić warownię. Stwierdziłam, że nie będę nikogo w to mieszać. Nie chcę stracić osoby, na której mi zależy. Nigdy bym sobie nie wybaczyła gdyby...
Moje myśli przerwał dzwonek telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i okazało się, że to znowu nieznany numer. I tym razem odebrałam, ale ku mojemu zdziwieniu po drugiej stronie ktoś się odezwał.

niedziela, 18 września 2016

Do you remember... Rozdział 16

 Hejo wam wszystkim!!!
Ogarnęłam moje życie, które ogarnął ostatnio pech. No cóż złamanego zęba mi to zwróci, ale przynajmniej mam rozplanowane notki. 
Na razie będą dodawane co tydzień. Chyba, że coś mi wyskoczy (oby nie).
Tak więc zapraszam do czytania i komentowania wszystkich. Za błędy przepraszam, ale jestem tylko człowiekiem.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 *****
 
Mieć na wyciągnięcie ręki swój cel, pragnienie, skarb najcenniejszy na świcie większość pewnie, by sięgnęła po daną rzecz. Ale czy pośród trudów zdobycia tego skarbu nie poszło nam zbyt łatwo? Przecież to mógł być przypadek. Jeden wielki zbieg okoliczności, który sprawił, że myślimy iż to podstęp. Co zrobić?
Stałam na przeciw niego. Dzieliło nas zaledwie parę milimetrów, a mój mózg analizował to co się teraz stało. Czy to się stało naprawdę, a może to był tylko sen, albo żart? Czułam jak na moje policzki zakrada się zdradziecki rumieniec.  Nie wiedziałam co mam zrobić. Uniosłam wzrok by spojrzeć w jego oczy. Widziałam w nich zmieszanie, radość i coś jeszcze. Do tej pory nie zwróciłam uwagi by w spojrzeniu jakiejkolwiek osoby pojawiły się takie iskierki jak u niego. Ta chwila była magiczna. Jak dla mnie mogłaby trwać wiecznie, ale trzeba się w końcu otrząsnąć ze zbyt pięknego snu, który teraz był jawą.
   -Ja...to się nie powinno zdarzyć. -wydukałam i odwróciłam się w stronę biurka by nerwowo przekładać projekty. Nie wiedziałam co mam ze sobą, jeszcze ta denerwująca cisza.
   -Rozumiem i przepraszam nie powinienem odwracać się w twoją stronę. -usłyszałam tuż za sobą. Za co on tak właściwie przeprasza.
   -Nic się przecież takiego nie stało. -spojrzałam na niego delikatnie się uśmiechając. -To był tylko czysty przypadek. -w duchu miałam nadzieję, że to jednak nie był przypadek. Miał nieodgadniony wyraz twarzy.
   -Tak, masz rację to był przypadek. -powiedział to jakby bardziej do siebie niż do mnie i trochę posmutniał. Nie rozumiałam tylko dlaczego. Czyżby liczył na to, że to co się tu parę chwil temu wydarzyło było czymś więcej, czymś co obudziłoby w nas uczucie... Nie na pewno nie. Pewnie znowu mam jakieś urojenia.
Zaczęłam pakować swoje rzeczy do torby, a cisza między nami zdawała się ciążyć. Nie wiedziałam jak ją zakończyć, Michael chyba też nie miał takiego zamiaru.

sobota, 10 września 2016

Miniaturka 2

Hej kochani!
Jak już mówiłam dzisiaj niespodzianka! Wynik dużej ilości filmów sience-fiction. Choć tutaj to bardziej pasuje tytuł Powrót do przeszłości xD
To był bardzo trudny tydzień i pechowy jak dla mnie, ale o tym innym razem.
Rozdział Do you remember pojawi się za tydzień.
Tak wiem niektórzy woleli by wcześniej, ale cóż. Jest dzisiaj to. Za jakiekolwiek błędy przepraszam. Jest tego dosyć dużo i czasami ciężko wszystko sprawdzić. Więc zapraszam do czytania i szczerego wyrażenia opinii na ten temat.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Zamknięta w czasie

Rok 2030
Wyobcowana, inna, wyalienowana. Tak się czuła w świecie smartfonów i powszechnie dostępnej sieci internetowej. Wrażenie, że nie pasuje do świata przepełnionego elektroniką towarzyszyło jej odkąd pamięta. Zawsze postrzegana za wariatkę tylko dlatego, że nie używała techniki przyszłości, a rodzice uczyli ją jak posługiwać się sprzętami z lat 80/90. Dla nastolatki było to dziwne, ale wtedy nie wiedziała, że od niej będą zależeć losy ludzkości.
  Pochylała się przy biurku w swoim pokoju nad planami wehikułu czasu. Kończąc dwadzieścia lat dostała pracę w organizacji, która zajmowała się właśnie tego typu rzeczami jak podróże w czasie, czy przemieszczenie pomiędzy galaktykami. Dzisiaj był jej wielki dzień. Od tego czy misja się powiedzie miało zależeć życie jej, jak i ludzi na całej planecie.
  -Gotowa na swój wielki sukces? -do pomieszczenia wszedł ojciec dziewczyny.
  -Nie jestem do tego zbytnio przekonana. Po prostu czuję, że to się źle skończy. -odpowiedziała ze smutkiem w głosie.
  -Sara, słońce wszystko będzie dobrze. -wiedział, że dziewczyna ma rację i nie mógł jej tego wyjawić.
  -Mam taką nadzieję. -odparła wkładając dokumenty do podręcznej torby.
  -Podwieźć cię? -nie chciał się rozstawać z córką.
  -Nie, Fred powinien zaraz po mnie wpaść. -rozległ się klakson samochodu. -Słyszysz? Już jest. -zerwała się z krzesła.
  -Sara... -powiedział mężczyzna z troską w głosie. -Uważaj na siebie.
  -Tata. Nie mam już pięciu lat, a dwadzieścia. Dam sobie radę jak zwykle. -przytulił się do dziewczyny.
  -Dla mnie i tak będziesz małą Sarcią. -pocałował ją w czubek głowy. -Ale i tak masz uważać. -wyszeptał do ucha. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła i wybiegła z pokoju pozostawiając ojca samego, który toczył wewnętrzny konflikt. Przecież mówili i jemu i jego żonie, że dzień jej powrotu nastąpi, ale nie wiedzieli, że stanie się to tak szybko...


Siedziba organizacji, parę chwil później


   -Dzisiejszy dzień przejdzie do historii świata. -swoją przemowę zaczęła przełożona oddziału podróży w czasie. -Wehikuł czasu został w końcu ukończony i możemy naprawić to co kiedyś zostało zniszczone. -pomiędzy słuchaczami, a mówcą wyświetlił się wykres 3D z informacjami. -Ponad dwadzieścia lat temu zmarł człowiek, który zaczął zmieniać świat. Niestety od tego dnia wszystko zaczęło się walić. Dzisiejszego dnia nasza planeta zagraża życiu ludzi na niej mieszkającej. Jednym z wielu rozwiązań jest cofnięcie się do tego dnia i nie dopuszczenie do tragedii. Życzę wszystkim powodzenia. -przełożona wyszła z pomieszczenia.
   -Ale podbudowująca przemowa. -zaczął narzekać jeden z inżynierów.
   -Lepiej taka niż żadna Clark. -stwierdziła Sara.
   -Ale i tak to ona zbierze wszystkie laury, które należą się tobie.
   -Mógłbyś przestać i zrobić coś sensownego Clark? -mężczyzna dalej głupkowato się w nią wpatrywał. -Weź idź sprawdź poziom atomów. -chłopak poszedł wykonać powierzone mu zadanie. Dziewczyna wprowadzała ostatnie poprawki do komputera.
   -Jak samopoczucie? -tym razem podeszła do niej jedna z dziewczyn z ekipy pracującej w pomieszczeniu obok, a równocześnie jej wieloletnia znajoma.
   -Hej Tina. -przywitała się Sara. -Jest dobrze, ale w kościach czuję, że coś się zdarzy.
   -Ty się nie martw na zapas. -Tina poklepała znajomą po ramieniu. -Patrz Tony tu idzie.
   -No, no, no. Nie mówiłaś, że już odbyłaś podróż w czasie.
   -Najpierw idź wytrzeźwieć, a dopiero później ze mną rozmawiaj. -nie przepadała za tym chłopakiem. W jej drużynie było ich wielu i ze wszystkimi się dogaduje, ale Tony to dla niej skaranie boskie.
   -Ej! Ludzie, nasza Sara Green już używała wehikułu! -przed nos rzucił jej gazetę. Tina wzięła ją do ręki i dokładnie się jej przyjrzała.
    -O co ci chodzi. Przecież to gazeta z 1991 roku nic tu nie ma.
   -Przyjrzyj się zdjęciu.
   -Przecież to Michael Jackson. -Tina spojrzała na Sarę. -Nie przejmuj się to debil. -już miała odchodzić gdy...